56 I Scena
I Jest styczeń 1655 r. Następnie rycerze wraz z Billewiczówną wyruszają saniami do Mitrunów. W czasie rozmowy z Oleńką wypytują najpierw, jak pannie podoba się jej narzeczony, a następnie opowiadają o strzelaninie i swawoli, które miały miejsce pierwszego dnia po przybyciu Kmicica i jego kompanów do Lubicza. Po odjeździe rycerzy wzywa do siebie starego Znikisa, zarządcę z Lubicza. Następnego dnia do Wodoktów przybywają towarzysze Kmicica i nieświadomi tego, że Billewiczówna zna już ich prawdziwą naturę i wybryki, proszą o użyczenie im broni , a oprócz tego czeladzi, żeby mogli ruszyć z poradą swemu przywódcy, ponieważ niepokoi ich jego przedłużająca się nieobecność. Po drodze zatrzymują się w przydrożnej karczmie, znajdującej się w połowie drogi w gronie Wołmontowiczami a Mitrunami. Wittemberg zdając sobie sprawę z tego faktu nie spieszy się z przybyciem. Przywozi ze sobą listy do polskich dygnitarzy, a jednocześnie ogląda obóz, szacuje ilość zakumulowanych wojsk, ocenia ich wartość bojową , a dodatkowo rozpuszcza wśród zaciekawionej szlachty pogłoski o waleczności i umiejętnościach wojsk szwedzkich. Jan i Stanisław Skrzetuscy , a ponadto Zagłoba natychmiast wyruszają do księcia Janusza Radziwiłła i oddają się pod jego komendę. XIII Książę przez cały dzień nie zwierza się nikomu ze swych intencji, zaś pomiędzy zgromadzonej szlachty, oficerów i żołnierzy wzrasta pragnienie walki z najeźdźcą.

Radziwiłł wzywa do siebie tylko niektórych oficerów i hojnie ich obdarowując próbuje sobie zapewnić ich przychylność. W gronie wezwanych mieści się także Kmicic, który na życzenie księcia przysięga Radziwiłłowi wierność. XVII Po okolicy rozchodzą się wieści o zdradzie, której dopuścił się Radziwiłł oraz dodatkowo o uwięzieniu pułkowników. Po paru godzinach konwój zatrzymuje się przy opuszczonej karczmie. Pan Tomasz natomiast postanawia wyruszyć z małym opóźnieniem, ponieważ zamierza się adekwatnie przygotować do drogi. Przy stole Kmicic otrzymuje miejsce obok Oleńki. Radziwiłł spostrzegłszy to usiłuje zatrzeć przykre wrażenie, niemniej jednak pan Szczaniecki nie tai swego oburzenia i opuszcza salę. Tu książę rani Kmicica w twarz wystrzałem z jego swojego pistoletu i ucieka, zabijając dwóch ścigających go żołnierzy. Dochodzi do wniosku, że jego teraźniejsze położenie bywa fatalne: wszyscy ludzie, którzy go znają, uważają go za zdrajcę. Zagłoba, który pośród żołnierzy czuje się jak w swoim żywiole, opowieściami o swych przygodach zyskuje sobie wielką popularność. Kmicic dowiaduje się tutaj od przybyłego w niedługi czas po tym zajściu pana Szczebrzyckiego, że w ręce szwedzkie oddały się kolejne województwa: krakowskie, sandomierskie, ruskie, lubelskie, bełzkie, wołyńskie i kijowskie. Pan Andrzej jest wstrząśnięty i traktując to wydarzenie Jako wróżbę, pyta, czy owa panna dochowa wiary swemu ukochanemu, jeżeli już ten się nawróci.